sobota, 29 grudnia 2012

Krem antycellulitowy, Gerovital Plant.

 Moja walka z pomarańczową skórką trwa od...bardzo dawna. Ilekroć udaje mi się chociaż odrobinę zmniejszy jej widoczność to ani się obejrzę i wraca jak bumerang ze zdwojoną mocną. Cóż, nikt nie powiedział, że to będzie szybka i "równa" walka ;) Wypróbowąłam już wiele produktów, które mają pomagać właśnie w likwidacji cellulitu. Raz byłam zadowolona innym razem mniej. Dzięki pani Monice z Credo PR w moje łapki wpadł krem antycellulitowy Gerovital Plant. I jaka jest moja opinia na temat tego produktu?
Kilka informacji ze strony Gerovital:
KREM ANTYCELLULITOWY - Remodelowanie brzucha, talii i pośladków. Organiczny wyciąg z szarotki oraz wyciągi z bluszczu i nasion kasztanowca działają kompleksowo na poziomie komórek tłuszczowych, włókien tkanki łącznej oraz krążenia żylnego: polepszają krążenie, wzmacniają żyły, zmniejszają depozyty tłuszczu, eliminują toksyny, łagodzą stany zapalne oraz ujędrniają strefy dotknięte cellulitem.

Sposób użycia: Nakładać regularnie, rano i wieczorem po kąpieli okrągłymi ruchami, kierując się od dołu do góry. Systematyczne stosowanie pozwala na osiągnięcie widocznych rezultatów złagodzenia efektu „skórki pomarańczowej” oraz poprawy napięcia, elastyczności i poziomu nawilżenia skóry.

Opakowanie bardzo mi się podoba. Tubka 200ml jest na tyle miękka, że z łatwością można wydobyć ze środka krem i na tyle stabilna, iż dobrze utrzymuje się w pionie na półce. Kolory...dla mnie idealne połączenie sterylna biel(czystwość i świeżość) i piękna zieleń (natura). Dobrze mi się kojarzy takie zestawienie i nie ukrywam, że chętnie sięgam po produkty w takich barwach.
Zapach jest absolutnie w moim typie. Lekko kwiatowy i naprawdę przyjemny. Na szczęście nie jest bardzo intensywny i perfumowany. To taki powiew wiosennego wiatru, w którym połączone są aromaty kwiatów, deszczu, wolności i beztroski. Właśnie tak mi się on kojarzy :) Bardzo się cieszę, że aromat nie znika tuż po nałożeniu kremu na ciało. Przyjemnie otula je i pozostaje na skórze dłuższą chwilę. 
Konsystencja początkowo wydaje się być mało przyjazna. Krem jest bardzo gęsty i nie ukrywam, że przed pierszym użyciem miałam wrażenie, że niekoniecznie będę z niego zadowolona. A jednak. Przy kontakcie z ciałem krem zaczyna się topić i dzięki temu z rozsmarowaniem nie ma problemu.
Chciałabym napisać, ze krem Gerovital Plant jest bardzo wydajny i z pewnością starczy na długo. Owszem produkt jest wydajny, ale z racji rozmiarów moich problematycznych, zaopatrzonych w pomarańczową skórkę części ciała krem wystarczył mi na 3 tygodnie. Fakt, było to regularne stosowanie, 2 razy dziennie. Co i tak uważam za długi czas użytkowania produktu, którego pojemność wynosi 200 ml.Generalnie jest wydajny! :)
Krem naprawdę dobrze sie wchłania. Obawiałam się, że pozostawi na skórze tłusty film i będzie się niemiłosiernie kleić i lepić. Nic z tych rzeczy. Wsparowany w ciało przez chwilę pozostaje na powierzchni skóry i cudownie w nią wnika :)
Dla zainteresowanych zdjęcie składu. Mi osobiście niewiele on mówi. Ale może komuś się przyda :)
A jak jest z jego antycellulitowym działaniem? Być może to zasługa systematyczności i mojej ogólnej zawziętości w walce z pomarańczową skórką od wewnątrz i z zewnątrz. Może wmówiłam sobie, że widzę zmianę. A może ten krem naprawdę zadziałał i moja pomarańczowa skórka poddała się pod jego naciskiem ;) Cokolwiek by to nie było moja skóra obecnie jest dobrze nawilżona, przyjemna w dotyku i wygładzona. Pomarańczowa skórka jest mniej widoczna, a to najważniejsze :)
I nawet jeśli jest to moje złudzenie, że ten krem przyczynił się do wyrównania mojej skóry i wypędzenia pomarańczowej skórki z pewnych partii ciała to jestem gotowa sięgnąć po ten krem jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz! Po pierwsze ze względu na cudowny zapach. Po drugie dzięki łatwości z jaką krem wsmarowuje się w ciało. I po trzecie za ekspresowe tempo wchłaniania.

14 komentarzy:

  1. nie słyszałam o nim :) przydałby mi się:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja teraz stosuję slim extreme 3d od eveline, już kiedyś miałam z nim styczność i byłam zadowolona, teraz do niego wracam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja zawsze wybierałam Eveline, ale może skuszę się na Gerovital bo od stycznia biorę się za siebie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak tak działa, to i ja o niego poproszę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Używałam kliku żeli/kremów na cellulit, ale żaden mnie nie zachwycił :(

    OdpowiedzUsuń
  6. aż wstyd się przyznać ale nie znam tej firmy...

    OdpowiedzUsuń
  7. u mnie krem nawilżający z tej serii ;) tego kremu nie używałam ,dobrze że nie mam narazie cellulitu;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z chęcią przetestowałabym ten kremik. Zaciekawiłaś mnie recenzją i bardzo chciałabym powąchać jak pachnie :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja używałam kremu na rozstępy tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Również nie słyszałam o nim ani nie używałam - może warto się skusić ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Chętnie bym przetestowała :) Niestety póki co tę markę widuję jedynie w blogosferze...

    OdpowiedzUsuń
  12. Dodaje do obserwowanych koleżankę z Malinowego Klubu i życzę udanego sylwestra, szczęśliwego nowego roku i spełniania marzeń w 2013!

    OdpowiedzUsuń
  13. jestem strasznie niesystematyczna jeśli chodzi o takie smarowidła..

    OdpowiedzUsuń