Jak tylko liście na drzewach zaczynają się złocić, pojawia się chłodniejszy wiatr, a mżawka staje się nieodłącznym elementem zaokiennego krajobrazu sięgam z czystym sumieniem po słodkie płatki śniadaniowe. W końcu trzeba mieć energię, aby rozpocząć nowy dzień. Wiem, to taka moja wymówka, bo zapewne energia szybko po takim śniadaniu zniknie, a kalorie zamiast zostać spożytkowane na dobre funkcjonowanie organizmu pewnie się odłożą w oponce ;) Nie zmienia faktu, lubię takie śniadanka jesienną porą, a wyraz mojej buźki pochylonej nad miseczką mleka z takimi płatkami jest po prostu bezcenny!:)