Jak człowiek ma ochotę na jakąś odmianę i poszukuje produktu, którego jeszcze nie miał to pojawiają się problemy. Ot żelowy kaprys Antoniny Guzik na początku stycznia. Misja: odnaleźć żel pod prysznic, którego jeszcze nie miałam na dodatek nieznanej mi firmy. Niby banał, bo firm jest od groma i ciut ciut, a moje żelowe zapasy wcale nie są aż tak pokaźne (raptem kilkanaście sztuk). Obeszłam moje miasteczko wszerz i wzdłuż, wstąpiłam do każdego sklepu i ręce mi opadły. Wszędzie te same, znane mi marki i zapachy. I normalnie byłabym zadowolona, bo większość tych firm jest świetna, a ich żele bardzo lubię. Ale tego dnia nie o to mi chodziło! Poirytowana wstąpiłam do ostatniego sklepu, a tam na półce żeli pod prysznic ostatnie 3 sztuki. Joanna, Biały Jeleń i ten fioletowy antystresowy żel pod prysznic Eva Natura. Kupiłam i zatargałam do domu.
