wtorek, 5 marca 2013

Pachnący Revlon :)

Dość często przeglądając kosmetyki budzi się we mnie dziecko. A już w świecie lakierów do paznokci to szczególnie. Kuszą mnie kolory, to w jaki sposób lakier zmienia swą intensywność i barwę w zależności od ilości światła, ale także zmiana koloru pod wpływem ciepła/zimna. Błyszczące,matowe, magnetyczne...wybór ogromny. Lubię to i coraz częściej łapię się na tym, że jestem mocno podatna na różnego rodzaju nowinki. Chociaż pachnący Revlon to już nie nowość, zdaje się, że od roku jest dostępny. W każdym bądź razie myślałam o nim od dłuższego czasu i zawsze coś mi stało na przeszkodzie. Aż ostatnio przytrafiła się okazja i oto jest...przywędrował do mnie wraz z parką Barrych od Kamili. I wiecie co...jak tylko wpadnie mi jakiś pieniążek to zaproszę przynajmniej jeszcze jeden pachnący Revlon do domu.
Ponieważ to mój początek przygdy z tym lakierem dziś tylko kilka informacji, opinia pojawi się w późniejszym czasie. Buteleczka o pojemności 14,7 ml. W środku rzadki lakier, który na szczęście nie robi spustoszenia na moich paznokciach. Pędzelek długi i raczej wąski. Dwie warstwy wystarczają, żeby uzyskać ładny efekt. Mój zapach to mięta - uwielbiam miętę! :) Przyjemne jest to, że aromat pojawia się po wyschnięciu lakieru, a jego intensywność zależy od ilości nałożonych warstw. Pachnie...bardzo ładnie. Mała rzecz, a naprawdę umila życie :) A tak prezentuje się kolor...bardzo ładny kolor! :)

W sklepach dostępnych jest 8 zapachów: ananas, arbuz, pomarańcza, winogrona, jabłko, grapefruit, moja mięta i zapach nazwany "colada". Co do kolorów to najchętniej przygarnęłąbym wszystkie :D Kosztują 19,90 zł.

I jak Wam się podoba? Macie w swojej kolekcji jakieś zapachowe lakiery?

26 komentarzy:

  1. Ładnie :) Mimo pozorów lakier niezbyt się rzuca w oczy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nad nim myślałam jak był w super-promocji w SP...ale zrezygnowałam, może to był błąd :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że nie wylał Ci się? :D Ja już do nich nigdy nie wrócę, choćbym miała dostać wszystkie warianty kolorystyczne za darmo. :P

    OdpowiedzUsuń
  4. piękny połyskujący kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  5. LUBIĘ LAKIERY Z REVLONU :)

    OdpowiedzUsuń
  6. śliczny kolor, mam kilka zapachowych lakierów :)

    OdpowiedzUsuń
  7. nigdy nie miałam stycznosci z pachnacymi lakierami,ale uważam to za wspaniały pomysł:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie przemawia do mnie ten kolor:/

    OdpowiedzUsuń
  9. całkiem fajny, mam jedne pachnący lakier z Miyo i uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapachowe lakiery przypominają mi z dzieciństwa zapachowe długopisy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nie lakierowa jestem, ale to ciekawostka zapachowe lakiery do paznokci...
    Piszesz, że na widok tych kolorów budzi się w Tobie dziecko? Ja tak mam z rozświetlaczami..

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie mój kolor, ale zapachy mnie zaciekawiły :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Rewelacyjny kolor:) I do tego pachnący:) Marzenie...

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakoś nigdy nie zetknęłam się z pachnącymi lakierami, ale ładny kolorek :)
    http://my-life-in-warsaw.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Kolor ładny i jeszcze pachnie -swietnie!!! Tylko ta cena... :(

    zapraszam na rozdanie http://gosiaczek6661.blogspot.com/2013/03/moje-pierwsze-rozdanie.html

    OdpowiedzUsuń
  16. Tez go mam , ale chyba jeszcze ani razu nie uzylam :D Mam wiekszosc pachnących revlona, bo swojego czasu mialam chrapke tylko na pacznące :D

    OdpowiedzUsuń
  17. ładne paznokcie:)
    lubię niebieskości na pazurkach, ale na lakiery revlon szkoda mi kasy;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Super, że pachnie, ale kolor niestety nie w moim guście, do tego robi smugi. :(

    OdpowiedzUsuń
  19. lal jaki kolorek;)
    i super ze pachnie;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny kolor, mam szary Revlon i jest genialny, ale ostatnio kupiłam ten pachnący brokatowy i tak strasznie się zraziłam. Nie dość, że wygląda mało ciekawie, to jeszcze po przebarwiał mi na żółto płytkę paznokcia :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Lubię takie niebieskości na paznokciach. :) A zapach jest rzeczywiście atutem, bo milo, gdy zamiast tradycyjnej, niezbyt przyjemnej woni, aplikacja zaczyna kojarzyć się z zupelnie nowym w dodatku pachnącym doznaniem... ;)

    OdpowiedzUsuń