wtorek, 30 kwietnia 2013

Przypomnienie o rozdaniu.

Jak Wam mija dzień? Ostatni dzień kwietnia jakoś nie nastraja mnie optymistycznie. Coś wisi w powietrzu, bynajmniej nie deszcz...albo tylko tak mi się wydaje. Czuję wewnętrzny niepokój, który nie daje mi spokoju do tego stopnia, że trzęsą mi się łapki :( Energia i wszelkie chęci poszły sobie na spacer i po prostu mnie opuściły ;) Może wyruszyły w poszukiwaniu jakiegoś grilla w okolicy :P

Dziś niczego odkrywczego nie stworzę, dlatego postanowiłam Wam tylko przypomnieć o rozdaniu :) Jeśli ktoś jeszcze się nie zgłosił, a ma ochotę to zapraszam! :) Już prawie 100 osób spełniło moje warunki tym samym szykuję nagrodę dla drugiej osoby :)

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Dermo face, strefa t. matujący krem nawilżający, Tołpa.

Odkąd zaczęłam pisać o kosmetykach na blogu zmobilizowałam się do dbania o siebie. Kiedyś mazianie twarzy kremem owszem miało miejsce jednak niezbyt systematycznie. Jak sobie przypomniałam wówczas sięgałam po krem. A teraz jest to mój poranny rytuał - twarzy po prostu należy się dawka nawilżenia w postaci dobrego kremu. Dobór odpowiedniego produktu do cery mieszanej wcale nie jest prosty dlatego matujący krem nawilżający Tołpy spadł mi jak z nieba. Nie dość, że nie planuje go wymienić na żaden inny to będę go wychwalać pod niebiosa! Dla mnie ideał!

sobota, 27 kwietnia 2013

Po raz pierwszy Essie :)

Miałam dziś nic nie pisać, bo energii zabrakło. O 3 nad ranem miałam pobudkę -  moja Tolusia chyba  miała jakiś koci koszmar i mnie obudziła. Dzięki temu nie mogłam zasnąć do 5, a o 6 trzeba było wstać. Oczy na zapałki, ale jakoś przetrwałam ten dzień. Dziś krótko o mojej wizycie w Hebe. Wybrałam się tam po kilka drobiazgów, a wyszłam z kolorowymi paznokciami :) Okazało się, że przez ten weekend w każdym Hebe przemiłe Panie poza makijażem również malują paznokcie, na dodatek lakierami Essie. Ich akurat nie mam w swojej domowej kolekcji, więc postanowiłam wypróbować, a co!

piątek, 26 kwietnia 2013

Moja pierwsza łąka :)


Wiosna pełną parą. Ostatnio mocno zabrałam się za ogarnianie ogródka - tak, ogródkowe prace w jakiś dziwny sposób mnie odprężają. Jak tak sobie człowiek z łopatą powalczy od razu czuje, że żyje ;P Warzywa posadzone, kwiaty już też. Dobra, jeszcze nie wszystkie, ale to kwestia kilku dni. Zanim jednak pojawią się kolorowe główki, do których przylecą motyle trzeba trochę poczekać. A skoro zachciało mi się mieć kwiaty tu i teraz to stworzyłam sobie łąkę na pazurkach. Moja pierwsza nieidealna łąka :)

czwartek, 25 kwietnia 2013

Kosmetyki w zwykłym liście.

Wczoraj dotarła do mnie przesyłka, której w ogóle się nie spodziewałam. No dobra spodziewałam się i mocno jej wyczekiwałam, ale w okolicach grudnia, bo wtedy miała do mnie dotrzeć. Mowa o przesyłce w ramach współpracy z firmą Marion. Cieszyłam się  bardzo na wieść o możliwości otrzymania kilku kosmetyków tej firmy. Lubię ich produkty i uważam, że są naprawdę godne uwagi. Przez ograniczoną dostępność w sklepach nie mogę się nimi cieszyć kiedy chcę. A każdy zdobyty drobiazg naprawdę cieszy.
Ale do rzeczy. Z zawartości przesyłki jestem bardzo zadowolona, z podejścia firmy odrobinę mniej. Nie chcę być źle zrozumiana, doceniam, że na większość moich maili otrzymałam odpowiedź, kontakt świetny. Nie w tym rzecz. Chodzi o to, że przesyłka, która do mnie dotarła została wysłana zwykłym listem. To dało mi do myślenia - w grudniu podobno przesyłka została do mnie wysłana, jednak nie dotarła...pewnie Panie na poczcie zrobiły sobie gwiazdkowy prezent ;) Przecież miały do tego prawo...przesyłka nierejestrowana może albo dotrzeć do adresata albo nie. 100% pewności nigdy nie ma.

Jakie wnioski się w takiej sytuacji nasuwają. Ja: "Szkoda, że firma mnie olała. Obiecali przesyłkę i nic z tego nie wyszło. Niedobra firma a fe ;)". Firma: "Co za blogerka. Przecież wysłaliśmy do niej przesyłkę, a ona nam pisze, że nic nie dostała. Pewnie chce wyłudzić kolejne kosmetyki". Mogę się tylko domyślać, że takie myśli  powstają. I tak cieszę się, że osoba z którą miałam możliwość korespondować okazała się najzwyczajniej w świecie ludzka i postanowiła mi przesłać produkty do wypróbowania jeszcze raz.

Wiem, że przesyłki polecone są droższe, ale z drugiej strony dają pewność. Dla firmy, że przesyłka dotrze, a ja nie jestem osobą, która po prostu chce wyłudzić kosmetyki, ale i dla mnie bo wokół mojego wirtualnego domostwa zwanego blogiem nie powstanie śmierdząca etykieta osoby, która wyłudza i jeszcze nie wywiązuje się z ustaleń.

Tyle, musiałam to z siebie wyrzucić. Nie ukrywam, że jest to pierwszy raz kiedy dostałam kosmetyki w zwykłym liście i jestem po prostu ogromnie zaskoczona taką sytuacją.

wtorek, 23 kwietnia 2013

Normalizujący szampon przeciwłupieżowy, Tołpa.

Ostatnio coś szczęścia nie mam do szamponów. Ilekroć po jakiś sięgam to nie spełnia on moich wszystkich zachcianek. Do normalizującego szamponu przeciwłupieżowego Tołpy podeszłam z dystansem. Wiele razy zraziłam się do pseudo produktów, które miały działać na mój łupież. Na szczęście po kuracji Oliproxem wielkiego problemu na głowie już nie mam. Ale jak wiadomo łupież lubi powracać tym samym Tołpa miała niewielką pracę do wykonania na mojej głowie ;) Jak się sprawdziła? Całkiem przyzwoicie!

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Zakupy + pytanie :)

Tak sobie mogłam pisać i pisać jakim to Dolina Kremowa jest przyjemnym miejscem do robienia zakupów, ale bez sprawdzenia na własnej skórze takie słowa są właściwie niewiele warte. Skusiły mnie dwie promocje o których pisałam ostatnio. Kupiłam kilka produktów i mogę się nimi cieszyć, bo od piątku są w moim domu :) Przesyłka wprost ekspresowa, wysłana 18 kwietnia, dzień później przed południem została do mnie dostarczona. Lubię takie szybkie przesyłki :)

Podejście profesjonalne, świetny kontakt,  zakupy udane - z  czystym sumieniem mogę polecić :)


Jak widać za zakup dwóch kremów do opalania dla skóry suchej i wrażliwej Bielenda Bikini otrzymałam termoaktywny koncentrat antycellulitowy Bielenda Pomarańczowa Skórka zupełnie za darmo. O tak, przyda się bardzo :)
 
A do tego garść próbek :) Lubię takie dodatki - niby mała rzecz, a jednak poprawia nastrój.
Przypomina, o trwającej promocji w Dolinie Kremowej - przy zakupie 2 produktów Bielenda Bikini w gratisie dostaniecie jeden z losowo wybranych produktów Bielenda Pomarańczowa Skórka. A do tego jeszcze 7% rabat przy wpisaniu kodu 3322.

A przy okazji chciałabym się Was zapytać czy byłybyście zainteresowane rozdaniami, w których na prostych zasadach można się stać posiadaczką kosmetyków z krótkim 2-4 miesięcznym terminem ważności?

Nie ukrywam, że mój peeling solny Flos-Leku należy właśnie do takich produktów. I tylko dzięki temu zaprosiłam go do domu. Produkt normalnie kosztuje ok. 36 zł jak dla mnie dużo jak za peeling, ale przy 50% obniżce się skusiłam. Na zużycie mam wysatarczającą ilość czasu, więc uważam, że to naprawdę świetna sprawa :)

A teraz słów kilka o co mi chodzi. Sprawa jest prosta w Dolnie Kremowej można kupić produkty właśnie z krótszymi terminami przydatności po promocyjnych cenach. Jeśli nikt ich do domu nie zaprosi lądują w koszu...wyobrażacie sobie kosmetyki do kosza? Aż serce się kraje jak o tym pomyślę, nie znoszę wywalać artykułów spożywczych ani kosmetyków. Może warto jest wcześniej znaleźć dla nich dom, w którym zostaną zużyte, a tylko ewentualne resztki wpadną do kosza. Nie wiem czemu, ale skojarzyło mi się to z domem spokojnej starości dla kosmetyków - mam nadzieję, że takie porównanie nikogo nie urazi :) Byłybyście chętne na takie przygarnięcie kosmetyków nie tylko dla siebie, ale i dla mam, babć?

niedziela, 21 kwietnia 2013

Misz masz...czyli co można znaleźć szukając konkretnych zdjęć :)

Ilekroć zabieram się za robienie porządku w zdjęciach, na dyskach przenośnych, folderach itp. to nic z tego nie wychodzi. Dziś szukałam folderu z około 200 zdjęciami, które zrobiłam jakoś na początku marca. Udało mi się złapać słoneczny dzień i wykorzystałam go na maxa. Co z  tego jak po kilku dniach zapomniałam, gdzie jest ów folder i większość produktowych zdjęć robiłam od nowa tym razem bez słońca ;) Ale do rzeczy...w końcu znalazłam folder, a przy okazji kilka innych z ciekawą zawartością. Naszło mnie na wspominki i oto jest dzisiejsza notka, wypełniona zdjęciami...

sobota, 20 kwietnia 2013

Przesyłki od Esentii.

Mój listonosz ostatnio zadał mi dość ciekawe pytanie: "Czemu do Pani nie przychodzi już tak wiele paczek i przesyłek?" No właśnie czemu? Przestałam się starać i brać udział w różnych konkursach i tym podobnych zdarzeniach. Leń? Długa zima? Być może :) Ale dziś słów kilka o przesyłce, która mimo wszystko do mnie dotarła.

piątek, 19 kwietnia 2013

Skinny Dip, Orly.

Niebieski kolor dostał zielone światło, żeby wskoczyć na moje paznokcie nie tak dawno. Zawsze wydawało mi się, że to nie jest barwa, która dobrze sie prezentuje na moich paznokciach. Zdanie zniemiłam pod koniec 2012 roku, kiedy to w moim domu pojawił się Orly Sweet Peacock. Obecnie w mojej kolekcji są już 4 niebieskie lakiery, które bardzo lubię. Dziś Skinny Dip również od Orly.